• Tag Archives Egipski sędzia
  • I dlaczego lubię Christiana Jacq’a?

    egipski_sedzia2Ten francuski autor napisał wiele książek, lekkich w czytaniu powieści, których najczęściej sensacyjna akcja rozgrywa się w starożytnym Egipcie (m. in. rzecz w pięciu tomach pt. “Ramzes”, trylogia “Egipski  sędzia”).  I dlaczego tak mi się podoba jego pisanie mimo, żem wychowany na niezwykle specyficznej literaturze iberoamerykańskiej, na Witkacym, Ionesco, Arrabalu, Becketcie.  I nagle rozpływam się nad lekkim piórem Francuza, nad sensacyjną intrygą sprzed tysiącleci, nad starożytną, wydawałoby się, fikcją.

    Otóż w powieściach i nowelach realistycznych zwracam baczną uwagę na tło – na szczegóły, stanowiące tło, a zarazem dające cały charakterystyczny smak, który czyni czytelnika usatysfakcjonowanym świadkiem fabularnych wydarzeń. Christian Jacq zaprasza nas na taki smaczny poczęstunek, przyrządzany ze znawstwem wytrawnego mistrza. Mamy wszak do czynienia z profesjonalnym egiptologiem, badaczem epoki Ramzesa Wielkiego (dyrektor Instytutu Ramzesa w Paryżu).

    Jako czytelnik lubię wiedzieć, co naprawdę sie dzieje  w kolejnych odsłonach powieści, co naprawdę robią bohaterowie opisywanych wydarzeń. Jeśli siadają do posiłku, to wolę mieć świadomość (taką historyczną i czytelniczą) na czym siadają (klepisko, mata, zydel, krzesło, ława, skrzynia itp), przy czym siadają (mata, jej brak, a miseczki trzymane są w rękach, stół, ława itp), co jedzą (jakiś rodzaj pieczywa, mleko, owoce, charakterystyczne dla danej strefy klimatycznej, ich przetwory, mięso (suszone, wędzone, pieczone itp) i ogólnie oraz szczegółowo i tak dalej, i tak dalej. Tak i ja osobiście dopiero wtedy wiem, co się naprawdę dzieje i dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej. Brak wspomnianego tła męczy mnie okrutnie, dezorientuje i właściwie nie wiem, jaki czas i miejsce chciał autor wzbogacić akcją fabularną.

    Nie mam zresztą na myśli jakichś potężnych, rozbudowanych do znudzenia opisów. Wystarczą umiejętnie serwowane delikatne akcenty urealniające sytuację. Oto jeden z bohaterów chce się, po prostu, napić czyli ugasić pragnienie. Ileż przy okazji możemy się dowiedzieć, jeśli napić daje mu się profesjonalny egiptolog, obdarzony talentem narracyjnym:

    “Bel-Tran sięgnął po dzban zatkany korkiem z limona i wstawiony w dziurę deski na stojakach. Powleczony gliną doskonale konserwował piwo. Wyjął korek, włożył do naczynia rurkę z filtrem eliminującym ewentualne zanieczyszczenia i z rozkoszą popijał świeży  łatwo strawny płyn”

    Albo tak, przy okazji, po napiciu sie piwa, rzuca okiem na żonę, kończącą właśnie toaletę:

    “Właśnie na twarz natartą oliwą z greckiego kopru i pudru z alabastru nakładała maseczkę piękności z czerwonego natronu i soli z północy. Na ustach miała szminkę z czerwonej ochry, a wokół oczu zielone cienie. (…)

    – Podaj mi moją najpiękniejsza perukę.

    Bel-Tran nacisnął w starym kufrze z libańskiego cedru guzik z masy perłowej. Wyjął stamtąd perukę z ludzkich włosów, a Silkis tymczasem podniosła pokrywę toaletowego nesesera, by wyjąć perły i grzebień z drzewa akacjowego.”

    Jeśli ktoś mi napisze, że grupa ludzi siadła i spożyła posiłek, rozmawiając o poważnych zagadnieniach życia i śmierci, to jest trochę tak, jakbym żadnej informacji nie otrzymał. Inaczej rozmawia się o zdrowiu, chorobie, życiu i śmierci jedząc np kiszone ogórki i grzybki w occie oraz smażony boczek, a inaczej traktuje się owe zagadnienia, zakąszając gotowanymi warzywami i gotowanym kurczakiem, popijając cienką herbatką.

    Christian Jacq w jednej ze swoich powieści (a czyni to dość często) tak opisał posiłek podczas spotkania towarzyskiego:

    “Pieczone gęsi i wołowinę z rusztu podawano na srebrnych półmiskach, najlepsze wina nalewano do importowanych z Grecji czarek. Niektórzy goście siadali na poduszkach, inni wybierali krzesła. Balet sług nieustannie zmieniał alabastrowe talerze. (…) Kucharz Bel Trana był wirtuozem w wykorzystywaniu ziół. Tak znakomicie połączył smak rozmarynu, kminku, szałwii, anyżku i cynamonu, że uznano go za naprawdę szlachetny”.

    Albo:

    “Siedząc na pierwszorzędnej jakości matach zajadali słodka cebulę, ogórki, bób, pory, suszoną rybę, pieczone żeberka wołowe, kozi ser, soczyste melony i ciastka polane sokiem z owoców drzewa świętojańskiego. Dania te popijano czerwonym winem o wonnym bukiecie”.

    I jeszcze raz i bardzo, bardzo jeszcze razzzzz:

    “Zajęli miejsca na giętych krzesłach. Przed każdym z nich stał niski stolik, na którym służący ustawili półmiski pełne wiktuałów. Kucharz przygotował pyszne kawałki, pieczonej w glinianych garnkach o zaokrąglonym dnie oraz ptactwo z rożna. Obok świeży chleb, masło z greskim koprem i kminkiem bez soli i wody, przechowywane w chłodnej piwnicy, aby nie ściemniało. Do mięs podano zielony groszek i sos z cukinii”.

    Kto może mieć jeszcze wątpliwości, dotyczące odpowiedzi, dlaczego lubię Christiana Jacq’a?

     

    til Kulturen , foto Steen Wrem.  13.09.00  forfatteren Christian Jacq